Liczba niemieckich supermarketów w Polsce: 2400. Liczba polskich supermarketów w Niemczech: 0

Liczba niemieckich supermarketów w Polsce: 2400. Liczba polskich supermarketów w Niemczech: 0

Całkowite otwarcie rynku po 2004 r., specjalne zwolnienia podatkowe oraz wsparcie międzynarodowych instytucji finansowych przyczyniły się do zdominowania sektora handlowego w Polsce przez zagraniczne – głównie niemieckie – sieci supermarketów i dyskontów. Na koniec 2016 r. Lidlów, Rossmannów, Kauflandów, Praktikerów, Schleckerów i innych niemieckich sklepów o charakterze supermarketów było w Polsce ok. 2400. Rocznie generują one przychody rzędu kilkudziesięciu miliardów złotych. Ile w tym czasie powstało polskich supermarketów w Niemczech? Odpowiedzi brzmi: zero.

Dominacja niemieckich supermarketów jest wypadkową co najmniej czterech elementów: 1) Po pierwsze: otwarcia polskiego rynku związanego z wejściem naszego kraju do UE; 2) Po drugie: dużego kapitału własnego, który mógł być przeznaczony na inwestycje; 3) Po trzecie: wsparcia jakie właściciele niemieckich sieci handlowych otrzymali od polskich władz (np. ulgi i zwolnienia podatkowe, specjalne strefy ekonomiczne itp.); 4) Po czwarte: wsparcia jakie właściciele niemieckich sieci handlowych otrzymali od międzynarodowych instytucji finansowych (w 2015 roku ujawniono, iż Bank Światowy oraz Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju [EBOiR] pożyczyły blisko 1 mld dolarów Grupie Schwarz, tj. właścicielowi niemieckich sieci handlowych Lidl i Kaufland, w celu agresywnej ekspansji w krajach Europy środkowo-wschodniej. W tym roku ujawniono, iż EBOiR przyznał Niemcom kolejny kredyt na wsparcie ekspansji i rozwoju działalności sieci Kaufland w Polsce. Tym razem chodzi o równowartość ok. 425 mln zł).

Efekt tego jest taki, że na koniec 2016 r. Lidlów, Rossmannów, Kauflandów, Praktikerów, Schleckerów i innych niemieckich sklepów o charakterze supermarketów było w Polsce ok. 2400. Obecnie są one w stanie generować przychody rzędu kilkudziesięciu miliardów złotych w skali roku.

W kontekście powyższego można zadać pytanie o liczbę polskich supermarketów, jakie powstały w Niemczech po wejściu naszego kraju do UE. Odpowiedź brzmi: zero. Polski kapitał praktycznie nie istnieje na wielkim, niemieckim sektorze handlowym. Wyjątek stanowi polska spółka LPP (marka Reserved), która na terytorium Niemiec ma kilkanaście sklepów. Nie są to jednak sklepy o charakterze supermarketów, które generują największe przychody.

Niestety, ale po otwarciu niemieckiego rynku (po wejściu Polski do UE) nasze firmy nie mogły liczyć na specjalne ulgi i zwolnienia podatkowe, nie miały odpowiedniego kapitału własnego oraz preferencyjnych kredytów od międzynarodowych instytucji. Wynik 2400 do 0 jest w tym przypadku adekwatny.
Źródło: niewygodne.info.pl

Źródło: http://alexjones.pl/aj/aj-polska/aj-gospodarka-polska/item/113747-liczba-niemieckich-supermarketow-w-polsce-2400-liczba-polskich-supermarketow-w-niemczech-0

Polska opisana jest w Biblii na 1000 lat przed Chrystusem?

Polska opisana jest w Biblii na 1000 lat przed Chrystusem?

Stara nazwa Polski – to Lechia !!!

Są mocne dowody na to, naukowcy to potwierdzają.

Polska (Lechia – przed katolicka nazwa Polski) ma dość dobrze udokumentowaną historię przez średniowiecznych kronikarzy. Polska – Lechia występuje także w Biblii. Ma już min. 3000 lat.

Księga Sędziów 15:9

„Wtedy Filistyni wyruszyli i rozbili swoje namioty w Judzie, a robiąc wypady, docierali aż do Lechi. (10) Pytali ich mieszkańcy Judy: Dlaczego nas atakujecie? A oni odpowiedzieli: Przyszliśmy, żeby pojmać Samsona i postąpić z nim tak, jak on postąpił z nami. (11) Wtedy około trzech tysięcy mieszkańców Judy udało się do jaskini skalnej w Etam i powiedziało Samsonowi: Czy ty nie wiesz, że Filistyni teraz nami rządzą? Coś ty zrobił? A on odpowiedział: Postąpiłem z nimi tak jak oni ze mną. A oni na to: (12) Przychodzimy, żeby cię związać i oddać w ręce Filistynów. Rzekł im Samson: Przysięgnijcie mi tylko, że nie zamierzacie mnie zabić.

(13) Odpowiedzieli mu: Nie, chcemy cię tylko obezwładnić i oddać w ich ręce, ale nie zamierzamy cię zabijać. I związawszy go dwoma nowymi powrozami, wyprowadzili go z jaskini skalnej. (14) Kiedy przybył do Lechi, Filistyni na jego widok zaczęli wznosić radosne okrzyki. Wtedy duch Boga zawładnął nim, a powrozy, którymi był skrępowany, stały się nagle jak spalone włókna lniane i opadły z jego ramion.

(15) Znalazłszy szczękę oślą, jeszcze świeżą, chwycił ją i zabił tysiąc mężów. (16) I powiedział Samson: Przebiłem ich oślą szczęką, oślą szczęką zabiłem ich tysiąc. (17) Wypowiedziawszy te słowa, odrzucił oślą szczękę, a miejsce owo nazwano Ramat-Lechi.

(18) Kiedy zaczął odczuwać pragnienie, modlił się tak do Boga: Poprzez ręce twojego sługi Ty sam dokonałeś tego dzieła ocalenia. Czyż dopuścisz, żebym teraz skonał z pragnienia albo dostał się w ręce tych nieobrzezańców? (19) I rozwarł Bóg szczelinę, która się znajdowała w skale w Lechi, i wypłynęła z niej woda. Kiedy Samson ugasił pragnienie, ożywił się i nabrał nowych sił. Dlatego nazywa się to źródło: En-Hakkore [to znaczy: źródło Powołującego]. Bije ono do dnia dzisiejszego w Lechi. (20) Był Samson sędzią w Izraelu za czasów filistyńskich przez dwadzieścia lat”.

Weź Stary Testament i sprawdź sam.

Wszystkie antyczne mapy zachodnie pokazują Europe podzieloną między dwa mocarstwa.

Cesarstwo Rzymskie i Imperium Lechitów w którego skład wchodziły słowiańskie plemiona: Wandali, Wenetów, Gotów, Polan, Alanów Sarmatów i Scytów . Thietmar-X wiek, Prokosz-X w, Gall – XII w, Helmold – XII w, Cholewa – XIII w, Kadłubek-XIII w, Boguchwał-XIII w, Dzierżwa-XIV w, Jan Długosz-XV w, Kromer-XVI w, Naruszewicz-XVIII i wielu innych zagranicznych kronikarzy antycznych jednoznacznie twierdzi, że LECHIA to antyczna nazwa Polski sprzed chrztu w 966 r.

Nazwy Polski (Lechia) używane przez obcych kronikarzy to: perskie-Lachestan, litewskie-Lenkija, tureckie-Lehistan, ormiańskie-Lehastan, węgierskie-Lengyelország.

Polaków nazywano wszędzie Lechitami: tureckie Lehce, ruskie Lachy, węgierskie Lengyel, rumuńskie Leah, Ledianin u Serbów. Podobnie jak słowo Laszka (obecnie znane jako laska) oznaczało nic innego jak Polka.

Sami Polacy od najdawniejszych czasów nazywali siebie Lechitami.

Słowo „Polacy” użyto dopiero po raz pierwszy w XV wieku, wcześniej używano „Polanie” w łacińskiej formie Polani, Poleni, Poloni, które pojawiło się po raz pierwszy na przełomie X i XI wieku w żywocie starszym św. Wojciecha, prawdopodobnie spisanym w Rzymie między 999 a 1001 rokiem.

Polonia (Polska) to katolicka/łacińska nazwa naszego kraju. Co ciekawe, że w innych ościennych językach np. czeskie – lech znaczy pan, wielmoża czyli Polacy (Lechici) zwani byli przez swoich sąsiadów Panami, wolnymi ludźmi, szlachetnie urodzonymi.

Starożytna nazwa grecka naszego Państwa to Lachia (kraj Panów/Wybranych).

W Sanskrycie Lech oznacza tyle, co: pan, władca, król, pasterz czy bóg. Lechistan to państwo panów lub państwo bogów lub państwo pasterzy. Po persku do dzisiaj słowo Lah oznacza pana, boga i pasterza.

Nazwa Lechia jest dobrze udokumentowana przez historyków i mapy. A fakt, że opisywali nas historycy z innych krajów i tworzyli mapy jest nie do podważenia i jasno wskazuje, że Lechia to dawna nazwa Polski , która trwała od ponad 2000 lat lub więcej przed Chrztem 996 r.

Z tego wynika, że Polacy to najstarszy lud Europy.

Komentarz Roberta Brzozy:

Informacje o korzeniach Polski coraz śmielej wychodzą na światło dzienne. Byłoby idealnie, gdyby historycy zbadali pochodzenie naszego kraju. Aż dziwne, że do tej pory nikt publicznie nie ogłosił takich badań. Aby one dotarły do społeczeństwa, musi tego dokonać historyk ze znanym nazwiskiem.

Takich osób nie brakuje po naszej stronie barykady.

Czy Lechia to prawdziwa nazwa Polski?

Dopóki nie zostanie ta sprawa dokładnie zbadana przez historyków to w żadnym wypadku nie możemy odrzucić takiej tezy. Poszlaki są, pewne dowody również, teraz potrzebujemy tylko udokumentowanych dowodów, aby nikt nie śmiał podważyć naszych korzeni.

Jedno jest pewne, historia Polski była dramatyczna. Przykładowo, w potopie szwedzkim na początku drugiej połowy XVII wieku, w wojnach z sąsiadami, z kozakami, w buntach na kresach straciliśmy 40% społeczeństwa, w wojnie światowej 22% społeczeństwa.

Non stop nasz kraj jest kolonizowany, przerzucany z rąk do rąk jak prostytutka.

Nie wierzę tylko w pechowe położenie naszego kraju pomiędzy Rosją, a Niemcami.

Prawda jest dużo głębsza…

Brzoza Robert RobertBrzoza.pl – Polski Portal Informacyjny

Źródło: https://tajemnice.robertbrzoza.pl/zagadki/polska-opisana-jest-w-biblii-na-1000-lat-przed-chrystusem/

Absurdy unijnych dotacji.

Absurdy unijnych dotacji.

unia-flagaNadmierne zadłużenie, które jest efektem wydawania pieniędzy na unijne projekty spowodowało, że polskie samorządy nie mają środków na kolejne „inwestycje” w aktualnej perspektywie finansowej.

Koszty obsługi już zaciągniętych długów wciąż rosną a samorządów nie stać już na nowe kredyty czy emisję obligacji. Co gorsza, większość „inwestycji” trzeba na bieżąco utrzymywać na co jednak Bruksela nie przewiduje funduszy.

Z prognoz na lata 2016-2019 wynika, że 20-30 proc. samorządów znajdzie się w sytuacji, w której nie będzie w stanie współfinansować kolejnych projektów. Nie jest to jednak do końca zła wiadomość, patrząc na cele, jakim służyły unijne dotacje.

Oto wybrane przykłady ze świata absurdalnych dotacji unijnych:

Władze małej słowackiej wioski o nazwie Dojč kupiły toaletę publiczną za 60 tys. euro. Z toalety, która jest wielkości małego domku, nikt jednak nie korzysta.
W ramach dotacji dla rolnictwa bułgarska firma, która otrzymała 1,3 mln euro, kupowała sprzęt od innej bułgarskiej firmy. Okazało się, że właścicielem obu firm był ten sam człowiek, który sam sobie sprzedawał sprzęt po skrajnie zawyżonych cenach.
W innym przykładzie dotowane przez Unię panele słoneczne importowane z Chin, były sprowadzane ze sfałszowanymi dokumentami, by uniknąć antydumpingowych ceł.
10 procent czeskich sadowników po pięciu latach od posadzenia drzewek z dotacji ścięło je, bo chodziło tylko o otrzymanie pieniędzy.
W Bułgarii 3 mln euro przeznaczono na produkcję płyt DVD dla fabryki, która nie miała dachu i 2 mln euro na windę, której nigdy nie używano.
We Włoszech wydano miliony na inwestycje w energię odnawialną, których celem było pranie pieniędzy przez mafię sycylijską.
Tanzanii przekazano prawie 200 tys. euro na lekcje tańca na trapezie, a jeszcze więcej na naukę tworzenia dzieł sztuki z plastikowych torebek.
Wydano kilkadziesiąt milionów euro na wspieranie rolnictwa i przemysłu cukrowego na Fidżi.
Holenderski „artysta” Jeroen Van Dam otrzymał grant w wysokości 96 tys. euro na „dzieło sztuki”, na które składały się zardzewiała beczka i odchody słonia.

W Polsce również mamy się czym pochwalić.

Marnowanie pieniędzy jest u nas na porządku dziennym. Wystarczy wspomnieć chociażby drogowe fotoradary, które obecnie są już nielegalne czy budowanie zamków z piasku na plaży w Kołobrzegu za 40 tys. zł.

Ponadto 36 portali internetowych, które otrzymały unijne finansowanie w wysokości 15 mln zł w ramach projektu Innowacyjna Gospodarka przestało już istnieć. Były to portale niezwykle „innowacyjne”, m.in. portal z horoskopami dla psów za 467 tys. zł, Koci Facebook za 672 tys. zł, portal dla mniejszości seksualnych czy portal Striptiz za 485 tys. zł, który pozwala rozebrać modelkę.

Inne dotacje zostały wypłacone m.in. na szkolenia gender dla dzieci przedszkolnych, dla organizacji aborcyjnej, dla kliniki przeprowadzającej zabiegi in vitro czy na kampanię społeczną promującą Cyganów.

W Pludrach w województwie opolskim za 350 tys. zł wyremontowano stację kolejową, na której nie zatrzymuje się ani jeden pociąg. Podobnie kwestia wygląda z pociągiem na lotnisko w Świdniku, który jeździ pusty, bo jego rozkład jazdy nie jest dostosowany do rozkładu lotów.

Powiat cieszyński z kolei zdecydował się poprosić o unijną dotację na zakup kawy i ciastek dla urzędników za 25 900 zł.

To tylko ciekawostki.

A ile pozostaje jeszcze potężnych, wielomiliardowych inwestycji, które zadłużyły samorządy, nigdy się nie zwrócą bądź są po prostu bezużyteczne?

źródło: parezja.pl

Źródło: https://tajemnice.robertbrzoza.pl/kontrola/absurdy-unijnych-dotacji/

Przemijanie…

Przemijanie…

zaduszkiMam nadzieję, że każdy czytający ten tekst zgodzi się ze mną, iż każdy człowiek lubi przebywać z ludźmi podobnymi sobie. Oznacza to, że dobrze się czujemy przebywając w tej samej grupie zawodowej. Dobrze się czujemy przebywając w „swoim” środowisku. A gdy tylko pojawi się jakiś „obcy”, od razu jesteśmy w stanie go zauważyć. Co więcej, od razu obrzucimy go swym spojrzeniem, dokonując pierwszej oceny. Jeszcze większa przepaść pojawi się, gdy okaże się, że ów obcy pochodzi z niżej usytuowanej grupy społecznej. W takim przypadku krytyka staje się natychmiastowa. Surowej ocenie zostanie poddany jego wygląd, ubranie, sposób wysławiania się, niższe zarobki oraz pochodzenie. Będziemy więc czuć się lepszymi, a przez to bardziej przez siebie docenieni i dowartościowani. Mamy bowiem z kim się porównać i we własnych oczach uplasować się o niebo wyżej od tych, którzy się nam nie podobają.
Podejmuję tę refleksję na progu uroczystości Wszystkich Świętych. Jest to dzień, gdy wielu ludzi decyduje się nieraz na daleką podróż, pokonując setki kilometrów, aby choć na chwilę, na mały moment stanąć przy grobach swoich bliskich; aby pomodlić się za nich, aby wyprosić im łaskę wiecznego zbawienia. Stając tak na naszych cmentarzach, uświadamiamy sobie jednocześnie znikomość ludzkiego życia. Po raz kolejny pytamy też siebie o jego sens, o sens podejmowanych wyrzeczeń, ciągłego zabiegania. W szczerości zadajemy proste pytanie: po co to wszystko? I wspominamy tych, którzy jeszcze niedawno byli pomiędzy nami, z którymi razem śmialiśmy się, dyskutowaliśmy, sprzeczaliśmy się… A dzisiaj zostało po nich puste miejsce i pustka w sercu, której nic ani nikt nie jest już w stanie zapełnić.
Myśląc o przemijaniu i o umieraniu dochodzimy też do wniosku, że nie warto w życiu posługiwać się obłudą, fałszem, złością. Nie warto żyć w nieprzyjaźni i kłótni. Po prostu nie warto. Bo to życie jest takie kruche i takie krótkie…
Do tego można dodać jeszcze jedną myśl, zaczerpniętą z Księgi Mądrości, której fragment usłyszymy w najbliższą niedzielę (por. 11,22-12,2). Oto jej autor rozpoczyna swój wywód stwierdzeniem, że przy wielkim i niepojętym Bogu cały świat jawi się jak maleńkie ziarenko, jak „kropla rosy porannej, co spadła na ziemię”. W ten świat wpisany też jest każdy z nas i życie każdego z nas… Skoro jednak świat porównany jest do ziarenka i do niewielkiej kropli rosy, to kim we wszechświecie jest człowiek? „Prochem i niczem” – podpowiada literacki ksiądz Piotr w III części „Dziadów” Adama Mickiewicza. „Prochem i niczem”. A jakże często wydaje się nam, że będziemy mieszkańcami ziemi w nieskończoność. Że będziemy zawsze opływali w dostatki, sławę i bogactwo…
Dlatego w pokorze spójrzmy na siebie samych. Nie porównujmy się z innymi. Nie wywyższajmy się. Nie krytykujmy innych. Bóg bowiem nad wszystkimi ma litość: i nad tymi dobrymi, i nad złymi. Wszystkich miłuje, bo nie może mieć w nienawiści tego, co sam stworzył – podpowiada autor Księgi Mądrości. Co więcej, Bóg „zamyka nawet swe oczy” na ludzie grzechy, aby tylko człowiek nawrócił się i zszedł z drogi zła.
Niech rozbrzmiewają w nas słowa tej niezwykłej Księgi. Szczególnie w tych ważnych dniach niech dojdzie też do serc naszych przesłanie, że jest w nas „nieśmiertelne tchnienie” – dar od Boga, który chce, aby każdy z nas w Niego szczerze uwierzył…

ks. Robert Kaczorowski, Szemud
Archidiecezja Gdańska